Po meczu z Legią kibolska Barbórka

Kibole Legii i Zagłębia oraz działacze klubu z Lubina znów pokazali, że mają w nosie przepisy ekstraklasy i ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych Podczas piątkowego meczu na stadionie odpalono zakazane na stadionach race, ochrona długo i nieskutecznie walczyła o zdjęcie obraźliwego transparentu oddanego kibolom gospodarzy przez przyjezdnych. Do Lubina przyjechała bowiem kilkusetosobowa grupa z Warszawy, która ominęła przepisy Ekstraklasy, nie kupując biletów w macierzystym klubie.
Zagłębie się broni, warszawscy kibole triumfują na swoich internetowych stronach. - Kibolom chodzi o to, aby pokazać, że to od nich zależy, kto wejdzie na stadion i jakie transparenty się pojawią na trybunach - mówi Jarosław Ostrowski z zarządu Legii.
- Była Barbórka. Nasi kibice to głównie górnicy. Dla nich było ważne, aby dzień uczcić. Oni uważali, że race są OK - mówi prezes Zagłębia Jerzy Koziński. - O ile można znaleźć usprawiedliwienie dla rac, o tyle wywieszanie obraźliwych szmat jest niedopuszczalne i za pomocą monitoringu znajdziemy tych, którzy to zrobili.
Jakim cudem na stadion weszła wbrew przepisom wielka grupa z Warszawy? Przecież uchwała Ekstraklasy mówi jasno: "Organizator zawodów może przyjąć kibiców drużyny gości tylko i wyłącznie w grupach zorganizowanych zaakceptowanych przez klub wysyłający, wedle ściśle określonych zasad".
- Była koncepcja, aby ich nie wpuścić. Gdyby przyjechali autobusami, można byłoby uznać, że są zorganizowani. Ale przyjechali osobowymi samochodami, zaparkowali na parkingu, stanęli w kolejce po bilety. Szef bezpieczeństwa klubu nakazał zarejestrowanie ich w naszej bazie. Każdemu zrobiono zdjęcie i spisano PESEL, zeskanowano dowód osobisty. W sumie było 361 osób, więc trochę to trwało. Dopiero po tej procedurze sprzedano bilety - mówi Koziński.
Kibolskie strony Legii podają, że do Lubina pojechało 800 osób.
- Nie wierzę, że wszyscy kibice Legii przekazali Zagłębiu wszystkie dane wymagane przez ustawę oraz że klub zdążył wyłapać ukaranych zakazami stadionowymi. Jeśli ktoś miał wejść na trybuny, dostał się tam - twierdzi Ostrowski.
Na stronie legia.com.pl czytamy: "(...) klub, jak i kibice Zagłębia od kilku lat nie robią warszawianom problemów z wejściem na obiekt, niezależnie od aktualnego stanu wewnątrzlegijnej zawieruchy (...)".
Prezes Koziński spodziewa się kar ze strony Ekstraklasy, ale tylko za race.